Pierwsze 30 dni za darmo.

Wróć do artykułów

Dlaczego budujemy Fitro

Jakub Merta24 września 20263 min czytania
Otwarty laptop i biała filiżanka na jasnym stole, obok szklany wazon z białymi kwiatami

Zaczęło się od jednego studia

W sierpniu 2025 Krzysiek przyszedł do mnie z propozycją: zbudujmy razem system zapisów dla zaprzyjaźnionego studia. Krzysiek jest dziś CEO Fitro i to z nim zazwyczaj rozmawiacie na co dzień.

Studio miało już system. Mały, mocno ograniczony, trudny w obsłudze i niewygodny na telefonie, czyli tam, gdzie klienci naprawdę się zapisują. Właścicielka miała do niego długą listę uwag i niewiele cierpliwości.

Od pierwszego dnia budowaliśmy razem z nią. Testowaliśmy na jej grafiku i jej klientach, zanim w lutym 2026 Fitro ruszyło produkcyjnie. Dziś korzysta z niego ponad 50 studiów, ale sposób pracy się nie zmienił: zaczynamy od rozmowy ze studiem, a nie od listy funkcji.

Co zakładaliśmy, a co okazało się prawdą

Kilka razy się pomyliliśmy. Trzy pomyłki nauczyły nas najwięcej.

Nieobecności nie były największym problemem

Na początku byliśmy pewni, że najważniejsza będzie walka z osobami, które się zapisują i nie przychodzą. To był pierwszy temat, nad którym siedzieliśmy.

W praktyce ważniejsze okazały się rzeczy, bez których studio w ogóle nie ruszy: stałe miejsca dla osób, które przychodzą co tydzień, umowy, karnety z jasnymi zasadami. Dane to potwierdzają. Osoby, które rezygnują, zwykle odwołują zapis ponad dobę przed zajęciami, więc miejsce wraca do grafiku na czas. Nieobecności się zdarzają, ale rzadko są tym, co zabiera wieczory prowadzącym studio.

Studio jest bardziej skomplikowane, niż wygląda z zewnątrz

Z zewnątrz wygląda to prosto: grafik, zapis, płatność. W środku są stałe zapisy na cały sezon, umowy na kilka miesięcy z ratami, karnety, które działają na jedne zajęcia, a na inne nie, karty sportowe i zwroty. Każda z tych rzeczy ma wyjątki, a każde studio ma ich trochę inny zestaw.

Najwięcej pracy zjadły dwie rzeczy, które na liście wymagań zajmowały po jednej linijce: stałe rezerwacje i umowy.

Nasz język nie był językiem studia

W aplikacjach żyjemy całymi dniami, więc wiele rzeczy wydawało nam się oczywistych: skróty, ikony bez podpisów, ustawienia schowane w menu. Dla prowadzących studia i ich klientów oczywiste nie były.

Musieliśmy poznać branżę i nauczyć się jej słów. Nadal znajdujemy miejsca, w których widać, że ekran projektował programista, i sukcesywnie je poprawiamy.

Dwie zasady, których się trzymamy

Upraszczamy. Każda nowa funkcja to ryzyko, że system zrobi się trudniejszy dla studia, które jej nie potrzebuje. Dlatego część rzeczy, jak lista rezerwowa, stałe rezerwacje czy umowy, włączasz w zakładce Więcej → Dodatki dopiero wtedy, gdy ich potrzebujesz. Reszta ma po prostu działać.

Działamy szybko. Stałe rezerwacje, rozbudowa wiadomości do klientów, umowy, zmiany w obsłudze kart sportowych: wszystko to powstało, bo studia o to poprosiły. Różne studia mają różne potrzeby, więc słuchamy i pilnujemy, żeby od zaakceptowanej prośby do działającej funkcji mijało jak najmniej czasu. Studia, które z nami pracują, wiedzą, o czym mówimy.

W zespole spieramy się głównie o to, jak coś ma wyglądać. O tym, jak ma działać, rzadko, bo to mówi nam studio.

Jeśli właśnie wybierasz system dla swojego studia, opisaliśmy osobno, jak wybrać system do rezerwacji i o co zapytać przed decyzją.

Większość tego, co dziś jest w Fitro, zaczęła się od czyjejś uwagi. Jeśli prowadzisz studio i masz uwagę do systemu albo do tego bloga, napisz do nas.

Chcesz zobaczyć, jak to działaw Twoim studiu?

Pokażemy Ci, jak Fitro pomaga prowadzić grafik, zapisy, karnety i płatności w jednym miejscu.

Zobacz, jak to działa